wtorek, 30 sierpnia 2016

♪♫♪ Pasja. Nie chowaj jej w sobie. DZIEL SIĘ !


Każdy ma swoje pasje. U mnie jedną z nich - uogólniając - jest muzyka. W gruncie rzeczy jest ona dla mnie czymś więcej. Niczym tlen. Nie mogłabym bez niej funkcjonować.... żyć. Po prostu gdyby nie ona to PIEKŁO. Towarzyszy mi praktycznie przez większość mojego czasu, Śpiewam wszędzie: idąc ulicą, robiąc zakupy, biorąc prysznic, pracując, praktycznie przy każdej towarzyszącej mi czynności. Niektórzy, gdy mają doła otwierają pudełko z lodami i zajadają smutki albo ubierają sportowe ciuszki i idą pobiegać bądź na siłownie. Ja zazwyczaj biorę gitarę i śpiewam. To mnie wycisza, relaksuje, skłąda moje myśli w kupę. Przez długi okres czasu bardzo wstydziłam się muzykować publicznie. Moja niepewność siebie paraliżowała mnie w każdej dziedzinie życia. Postanowiłam, że pora przełamać lody i zaczęłam wstawiać filmiki na portalu ising. Taka mała terapia :) I wiecie co, zaczęło pomagać. Potrafię wziąć gitarę na jakieś plenerowe posiedzenie i robić to, co kocham przy ludziach  przy okazji świetnie się przy tym bawiąc i z radością obserwując, że oni też to robią. 

Jeżeli kochacie coś robić a chcielibyście to upublicznić, jednak wstydzicie się i paraliżują was setki myśli "a co ludzie pomyślą" - wyjdźcie temu na przeciw. Miejcie w dupie cudze opinie i niech cała ta wasza pasja wymiecie z was negatywne uczucia. Nie ważne, czy potrafisz to robić i być w tym dobry w 100% - miłość i zaangażowanie oraz bijąca z was przy tym radość dopełnia każde braki. 






I wiele innych TUTAJ. Zapraszam ♪♫♪

A wy ? Jakie macie pasje ? :)



Dzień XL (słownie: czterdziesty)

Całkiem zabawne - melduję się w dniu czterdziestym nie będąc już osobą noszącą rozmiar XL :D
Wiem, że dawno mnie nie było. Zrzucam to na chaos i ogólny hardkor, jaki wniknął w moje życie. Pewnie myśleliście, że odpuściłam i olałam moją kosmiczną misję. O nie ! Misja trwa i trwać będzie. Tym razem się nie poddam, o ile mogę tu w ogole mówić o jakiejś walce, ponieważ zdrowy tryb życia tak wszedł mi w krew, że czuję się jakby to była normalka.

Nie tęsknie za śmieciowym żarciem
Nie tęsknie za słodyczami.
Nie tęsknie za alkoholem.
Nie tęsknie za żadną rzeczą, która doprowadziła mnie do stanu w jakim znajdowałam się wcześniej.
Jedyne, czego nie mogę sobie odmówić to ser grana padano. Nosz kurr ! Kto uczynił cię takim dobrym ?!

Moje żywienie jest bardzo proste: nie jem nic, co w swoim składzie zawiera słowo "cukier" oraz wyklęłam pszenicę. Niech szczeźnie w piekle. Bez tych dwóch czuję się świetnie, pełna energii, w końcu zaczęłam się wysypiać, nie pęka mi głowa, brak wzdęć i codziennie bezproblemowo robię to, co zwie się dwójką :D A no tak, zrzuciłam już 8 kilogramów. OSIEM MADAFAKA ! 

Zalety: O panie, a ile mamy czasu ?! 
Wady: Cała szafa do wymiany ^^ 

Zostało 7 kilo do osiągnięcia celu, ale to jest jeszcze w trybie roboczym, bo czuję się tak świetnie, że myślę, że 5 styknie mi na amen. Kiedys wstawie zdjęcia porównawcze. Albo i nie. Nie wiem. Walić to, jestem szczęśliwa. 

Moi ulubieńcy:

Ulubieniec śniadaniowy: owsianka z bananem i masłem orzechowym.
Ulubiona przekąska: batonik DobraKaloria kokosowy albo o smaku masła orzechowego, MASŁO ORZECHOWE, nerkowce i wszystko co orzechowe (czy ja nie powinnam być wiewiórką?).


A przed chwilą wszamałam to i uzmysłowiłam sobie, że bardzo lubię kaszę jaglaną :)
Kasza jaglana z kurczakiem, jarmużem i czerwoną fasolą.

















Zapomniałabym, w poniedziałek idę na keratynowe prostowanie włosów. W KOŃCU <3
Pewnie będę tak podjarana, że z pewnością wstawie tu zdjęcie przed-po.


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Dzień XI: To się nazywa HAUL ZAKUPOWY :D


Jestem wykończona. Nie mam siły nic pisać.
Zaznaczam tutaj dzień XI i idę spać. 
Jutro bardzo stresujący dzień. Proszę o trzymanie kciukasów !

sobota, 30 lipca 2016

Dzień IX: Pora na dłonie.

Zaniosłam moje bakłażanki do pracy - dla mnie i koleżanki z którą pracowałam. Bardzo chwaliła :)


Dodam jeszcze, że mam nową zajawkę. Kupiłam sobie lampę i uczę się malować paznokcie hybrydą. Zawsze miałam wylane, jeśli chodzi o pielęgnację dłoni, ale jak to się mówi: ALBO GRUBO ALBO WCALE. Zatroszczę się o każdy centymetr swojego ciała i powiem szczerze, że to miłe uczucie mieć zadbane dłonie. Kolejne wyzwanie: piękne, zdrowe, długie paznokcie z nadanym migdałowym kształtem + nawilżone dłonie. Startuję z pułapu: zniszczone, krótkie, łamliwe.

Docelowa długość i kształt:


piątek, 29 lipca 2016

czwartek, 28 lipca 2016

Dzień VII

Ten post w sumie nie ma sensu, bo nie mam dzisiaj nic ciekawego do napisania. Obiecałam sobie jednak, że będe się tutaj codziennie meldować, dając znać, że nie grzeszę i misjonuję nadal swój wyznaczony cel.
Kurna, tydzień bez syfiastego żarcia i słodyczy. Mogłabym odpalić szampana z tej okazji, ale postanowiłam, że alkohol też wyrzucam i wypiję dopiero na swoje urodziny. Dobrze, że papierosy nietuczą hehehe.
Na koniec coś, co mnie dzisiaj rozbawiło:





środa, 27 lipca 2016

Dzień VI: Tym razem obiad wymyślił mi pies :D

Najlepsze dania wynikają z przypadku. Dnia dzisiejszego nie miałam totalnej żadnej koncepcji, co zjeść na obiad. Jedyne co, wczoraj wieczorem wyciągnęłam mięso z zamrażarki (ćwiartki z kurczaka) a dzisiaj w pracy kupiłam mieszankę mrożonych warzyw, bo to po prostu mój must have, który musi być w domu.

Spacer z psem. Ten obwąchuję chodnik co 1,5 m aż w końcu zatrzymał się przy sklepie ze zdrową żywnością Vegananda. Patrzę na witrynę i pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, był makaron ryżowy. Myślę sobie: nigdy nie robiłam - kupię i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Jak pomyślałam, tak zrobiłam i się zakochałam.
Paczka 100g kosztuje 2,80 i starcza spokojnie na 4/5 porcji a jego "ugotowanie" jest BANALNE. Wystarczy zalać wrzątkiem, poczekać 2 minuty i już.

wtorek, 26 lipca 2016

Siema, tutaj dzień V.

Macie czasami tak wielką ochotę na coś, że aż was ciśnie w środku, by to mieć i czujecie, że jak tego nie dostaniecie, to umrzecie śmiercią cierpiętniczą ? No kurde ! O niczym przez cały dzień nie myślałam. Odliczałam czas aż w końcu wyjdę z tej pracy, wróce do domu i...

poniedziałek, 25 lipca 2016

Owsianko, królowo śniadań !

Dzień czwarty rozpoczęłam przepyszną owsianką.  Wynalazłam ją ostatnio we Freshu i jest genialnym rozwiązaniem na szybkie śniadanko podczas przerwy w pracy. Do tego wkroiłam pół bananka i garstkę borówek amerykańskich. Syto i pysznie ! Chętnie podzieliłabym się majestatycznością tego dania, ale po tym jak zrobiłam zdjęcie aparatem, odkryłam, że nie mam kabla. Złośliwość rzeczy martwych.

Pozostało mi wklejenie zdjęcia producenta:


Wartość odżywcza w 100 g produktu:
wartość energetyczna:1489 kJ / 354 kcalbiałko:10 gbłonnik:13 gwęglowodany:56 gtłuszcz:7,1 g



Opis:
Secret Fitness Owsianka to zdrowa, naturalna mieszanka błyskawicznych płatków owsianych, nasion Chia, suszonych moreli i jabłek, BEZ DODATKU CUKRU, czy MLEKA W PROSZKU. Jest to produkt dla wszystkich osób, którym nie jest obojętny skład ich gotowych owsianek.

Produkt nie wymaga gotowania, mieszankę wystarczy zalać mlekiem, wodą lub sokiem i gotowe.

Źródło

niedziela, 24 lipca 2016

Trzeci dzień na diecie - czas ogłosić sprawy istotne, czyli misja: PREZENT URODZINOWY.

Sprawa ma się następująco.

Jako, że dorośli lubią liczby, to przeliczyłam mój cel na kg i może zwariowałam podnosząc sobie tak wysoką poprzeczkę, ale wynosi on ich aż 15 (!).
Uznałam, że motywujące jest dochodzenie do finiszu etapami,  tak więc rozłożyłam to na czynniki pierwsze :D

Kolejny blog smutnej, zakompleksionej grubaski. Do czasu !

Serwus.

W sumie, to nie planuję niczego wielkiego. Poczułam wewnętrzną potrzebę uzewnętrzniania pewnych spraw, pasji i innych takich perełek. Za dużo rzeczy  mnie interesuje, czasami jest to chwilowe zauroczenie. Od razu uprzedzam: tak samo może być z tym blogiem (nie pierwszy i nie ostatni raz). Nie będzie tu nic konkretnego. Będe tu ja, czyli jeden wielki misz masz wszystkiego.

W październiku skończę 26 lat. Postanowiłam, że do tego czasu osiągnę swój wymarzony cel: zacznę być pewna siebie i wierzyć, że nie jestem gorsza od innych. Aby to osiągnąć fizycznie, muszę kurna zrzucić ten przeklęty balast raz na zawsze. Psychicznie - no cóż, to będzię większa misja.

Puenta w tytule posta.

sobota, 23 lipca 2016

Uszanowanko.

Pierwszy post - pierwsze wrażenie.
Cześć, jestem kosmitką i przybyłam na Waszą planetę, aby uskutecznić inwazję. Możecie zacząć budować bunkry i gromadzić konserwy.