Sprawa ma się następująco.Jako, że dorośli lubią liczby, to przeliczyłam mój cel na kg i może zwariowałam podnosząc sobie tak wysoką poprzeczkę, ale wynosi on ich aż 15 (!).
Uznałam, że motywujące jest dochodzenie do finiszu etapami, tak więc rozłożyłam to na czynniki pierwsze :D
Do moich urodzin pozostało 83 dni, czyli niecałe 12 tygodni. Wychodzi na to, że czasowo wygląda to całkiem spoko, bo pozwala mi to na chudnięcie 1kg/tydzień mając nadzieję, że czasami poleci nieco więcej, tak aby dobić do 15. Tak więc stając co dwa tygodnie na wagę (obiecałam sobie, że nie częściej) chciałabym ujrzeć następujący rezultat (abstrahując od tego, że 1kg/tydzień to zdrowo a więcej to BE - tak wiem, gdzieś to kiedyś czytałam):
07.08 - -2,5kg
24.08 - 5kg
07.09 - -7,5kg
24.09 - 10kg TU JUŻ BĘDĘ I TAK TAŃCZYĆ SAMBĘ Z RADOŚCI
08.09 - -12,5kg
15.10 - -15kg
Dodam jeszcze, że mój thug life brzmi: NEVER GROW UP - ITS A TRAP a to oznacza, że słaby ze mne dorosły i nie przepadam za liczbami. To czym będe się głównie kierować podczas samooceny, to samopoczucie oraz akceptacja lustrzanego odbicia. Jeżeli mi się to nie uda do wyznaczonego czasu i po raz kolejny nie dokończę tego, co zaczęłam - SPŁONĘ NA STOSIE.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz