Serwus.
W sumie, to nie planuję niczego wielkiego. Poczułam wewnętrzną potrzebę uzewnętrzniania pewnych spraw, pasji i innych takich perełek. Za dużo rzeczy mnie interesuje, czasami jest to chwilowe zauroczenie. Od razu uprzedzam: tak samo może być z tym blogiem (nie pierwszy i nie ostatni raz). Nie będzie tu nic konkretnego. Będe tu ja, czyli jeden wielki misz masz wszystkiego.
W październiku skończę 26 lat. Postanowiłam, że do tego czasu osiągnę swój wymarzony cel: zacznę być pewna siebie i wierzyć, że nie jestem gorsza od innych. Aby to osiągnąć fizycznie, muszę kurna zrzucić ten przeklęty balast raz na zawsze. Psychicznie - no cóż, to będzię większa misja.
Puenta w tytule posta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz